Czy warto brać udział w IPO?

Czy warto brać udział w IPO?

Sie 1, 2019 Biznes by horeca

Pierwsza oferta publiczna zawsze rodzi wokół siebie wiele emocji, a inwestowanie w IPO ma zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników. W pierwszej grupie znajdziemy jednego z najgenialniejszych inwestorów wszech czasów – Warrena Buffeta. W wywiadzie dla CNBS swierdził on, że „wiele osób łasych na szybki zysk może wyrządzić krzywdę tak spółce, jak i kursowi – niesprawiedliwie ją zaniżając, lub nadmiernie ją podnosząc”. Po drugiej zaś stronie stoi Donald Trump, obecny prezydent Stanów Zjednoczonych. „Najwięcej moich niewłaściwych decyzji inwestycyjnych brało się stąd, że zwyczajnie rezygnowałem z debiutów giełdowych” – powiedział Trump w wywiadzie dla Forbesa. Zatem jak należy traktować IPO – unikać jak ognia czy inwestować przygotowany kapitał?

Tak naprawdę, czasami bardzo trudno stwierdzić jednoznacznie, czy warto wziąć udział w pierwszej ofercie publicznej. Najważniejszą kwestią dla potencjalnego inwestora powinna być destynacja kapitału. Co do zasady, IPO możemy podzielić na dwa typy: inwestycyjne i właścicielskie.

Inwestycyjne oferty publiczne zakładają wprowadzenie akcji, które nikt dotychczas nie posiadał. W takiej sytuacji każda złotówka z zakupu akcji trafia do spółki, która następnie z tych pieniędzy poczyni inwestycję, np. rozbudowa parku maszyn, uruchomienie nowego działu czy wejście na rynek zagraniczny. Te akcje mają największa perspektywę zwyżkowania, a w konsekwencji – najwyższy potencjał zwrotu.

Drugi typ akcji to odsprzedaż akcji, które oferują pierwotni właściciele (lub jeden z nich). W tej sytuacji pieniądze z zakupu pierwszej oferty trafiają do dotychczasowego właściciela, a to z kolei daje nikłe szanse na wzrost akcji. Nie oznacza to jednak, że na tych akcjach zarobek jest niemożliwy – wystarczy spojrzeć na Dino. Od dnia pierwszej oferty publicznej akcje sprzedane przez właściciela wzrosły o prawie 75%.

Jeśli wiemy, że dajemy się ponieść emocjom – nie inwestujmy. Komentarze inwestorów podczas pierwszej oferty publicznej często przypominają huśtawkę nastrojów, którzy są w stanie uwierzyć w każdą pozytywną plotkę. Na tym również korzystają „naganiacze”, czyli grupa spekulantów, która szybko chce kupić akcje po korzystnym kursie, sztucznie zawyżyć wartość i opuścić spółkę, zanim „balonik pęknie”. Warto zatem uzbroić się w anielską cierpliwość i zachować zdrowy rozsądek od początku do samego końca. Więcej o ipo na stronie – https://pwc.pl/pl/uslugi/wejscie-na-gielde/gotowy-do-ipo.html